Categories: Porady

Hubert

Podziel się
Jak się nie poddać? 5 najlepszych sposobów

O tym, jak mogłem zginąć…

Zanim przejdziemy do tego, jak się nie poddać, opowiem Ci pewną historię. Minęło kilkanaście tygodni, od kiedy rozpocząłem wprowadzanie nawyków. W sumie to zacząłem od wprowadzania tego, czego NIE CHCĘ robić np. pić alkoholu, zamawiać żarcia, jeść słodyczy, czy palić ćmików. Do tego dodałem kilka pozytywnych, jak codzienny spacer, regularne picie wody czy czytanie książek.

Właśnie wracałem z siłowni. Na dworze strasznie leje. Przechodząc przez oznakowane przejście dla pieszych z sygnalizacją świetlną, kierowca niezidentyfikowanej płci prawie mnie potrącił. W ostatniej chwili się odsunąłem. Kierowca nie zachował należytej ostrożności, próbował awaryjnie hamować, ale ani trochę to nie wyszło. Przeciął pasy z predkością kilkudziesieciu kilometrów na godzinę. Na szczęście, że wyszedłem z tego cało.

Zdarzenie to natchnęło mnie to do pewnej refleksji. Tak właściwie to ten samochód mógł mnie przejechać, mogłem wylądować w szpitalu lub nieszczęśliwie upaść, co skończyłoby się tragicznie. Próbuje zmienić swoje życie, zasuwam ile sił, planuje swoją przyszłość, a tu chwila i wszystko mogło się skończyć.


Zerknąłem na telefon, sprawdzając, ile kroków dzisiaj zrobiłem. Brakuje mi jeszcze 2.000. Przypominam, że LEJE deszcz, a ja jestem strasznie głodny i zmęczony po treningu. Wszystko mnie boli. Chciałbym wrócić do domu, walnąć się przed kanapą, zamówić pysznego burgera z Fat Boba, włączyć Lupina na Netflixie, popić wszystko dobrym winkiem primitivo i zjeść jakieś ciacho. Albo rogala świętomarcińskiego, bo akurat jest ich wszędzie pełno z powodu święta (Nie odbierz tego że się żalę, przedstawiam tylko swoje myśli i to co czułem z sygnałów, które daje mi moje ciało. Jestem dorosły, mogę samodzielnie podejmować decyzje i nic mnie nie powstrzymywało przed zrobieniem wszystkiego, co wymieniłem).

Co więc zrobiłem? Poszedłem dalej. Zrealizowałem swój cel – minimum 6.000 kroków dziennie (oczywiście poza tymi, które wykonuje na kardio). Nie załamałem się, chociaż miałem na to ogromną ochotę. Dlaczego? Bo mam jasną wizję tego, co chcę osiągnąć. Bo moje plany, nie przewidują, że się załamię z takiego błahego powodu jak ulewa. Bo już zbyt wiele razy zawiodłem siebie. Bo bardziej mam dość tego, że ciągle przegrywam, zamiast wygrywać. Oczywiście, zrobienie 6.000 kroków nie jest żadnym wyzwaniem, ale w tamtym momencie było to dla mnie, być albo nie być. Ostatecznie, to właśnie te małe rzeczy, powtarzane codziennie, prowadzą nas do sukcesu.

Po co to wszystko opowiadam? Żeby nadać kontekst i pokazać Ci, że jestem zwyczajnym człowiekiem. Tak samo, jak Ty, walczę z trudnościami życia codziennego. Coś jednak skłoniło mnie, żeby w przedstawionej historii iść dalej. Minęło już trochę czasu od tamtego zdarzenia, a ja nie poddałem się ani razu. Przedstawię, co na to wpłynęło i co według mnie jest dobrą radą na to, aby się nie poddać.

1. Jasno określ swoje cele.

To jest NAJWAŻNIEJSZY punkt na tej liście. Określenie tego, jakie mamy cele i co chcemy osiągnąć, bardzo ułatwia codzienne funkcjonowanie. Pozwala nam pokonywać przeciwności losu. Ciężko Ci będzie zrozumieć, jak się nie poddać, jak nie będziesz wiedział, gdzie idziesz. Trudne chwile w życiu będą się zdarzały, czasami częściej, czasami rzadziej, ale nie jesteśmy tego w stanie uniknąć. Jedyne co możemy w danym momencie zrobić, to pomyśleć o naszej wizji. Pomyśleć o tym, po co to tak naprawdę robimy. Może dla kogo to wszystko robimy? Nawet zwyczajne spisanie celów na kartce i powieszenie ich na lodówce da Ci poczucie tego, że idziesz w konkretnym kierunku. Zamiast tego możesz spróbować:

  • Marzysz o Lamborghini i zbierasz na nie pieniądze? Ustaw zdjęcie wymarzonego Lambo na tapecie telefonu.
  • Dążysz do 90kg czystej masy mięśniowej? Wydrukuj zdjęcie wymarzonej sylwetki i przywieś ją do lustra. Jak nie chcesz patrzeć na innego faceta, to obetnij mu głowę i zostaw sam tułów. W końcu to Ty będziesz tak wyglądał.
  • Planujesz wymarzone wakacje i ciężko Ci wytrzymać w pracy? Znajdź broszury promujące miejsce, do którego chcesz pojechać i połóż je obok swojego stanowiska pracy. Niech ci przypominają, co Cię niedługo czeka.

Oczywiście dążenie do celów nie jest takie proste i wymaga od nas ciężkiej pracy, ale takie nawet małe rzeczy, pozwalają nam pamiętać. W trudnych chwilach przypominają nam, jak się nie poddać. Więcej o celach już niedługo. Podzielę się również publicznie swoimi, aby pokazać, że się da!

2. Pozwól sobie na błędy.

Zaplanowałeś, że powiesisz obraz na ścianie? W twojej głowie już widzisz, jak pięknie ozdabia pomieszczenie. Stawiasz krzesło przy ścianie, przygotowujesz młotek i dwa gwoździe. Upewniasz się przy pomocy poziomicy, że obraz będzie wisiał prosto i zaznaczasz ołówkiem dwa punkty. Bierzesz młotek i gwoździe, stajesz na krześle i przymierzasz się do pierwszego uderzenia. BAM. Udało się, pierwszy gwóźdź siedzi. Pełen entuzjazmu i zaangażowania, wbijasz drugiego gwoździa. BAM. Na ziemię spada kawałek ściany. Młotek Ci się ześlizgnął i zamiast w gwoździa uderzyłeś w ścianie. Już lepiej by było w palec.

Wkurwiony schodzisz z krzesła. Nie masz ochoty już nigdy więcej nic zrobić w domu. Sprzątasz tylko kawałki ściany z ziemi i w rezygnacji idziesz zajeść wkurwienie Snickersem. Co z tego, że jesteś na diecie, teraz nie ma to najmniejszego znaczenia.

Często oczekujemy od siebie, że wszystko, co się dzieje w ciągu dnia, potoczy się perfekcyjnie. Oczekujemy, że każda praca, którą wykonamy, przyniesie określone rezultaty. Wierzymy w to, że nie będziemy popełniali błędów. Przynajmniej tak wskazuje nam nasza wyobraźnia, która pokazuje nam wizję idealnie ukończonej pracy. Niestety, w życiu nigdy to tak nie wygląda. Może i Ty, potrafisz idealnie wbijać gwoździe, ale nawet w Twoim życiu na pewno pojawiają się sytuacje, w których popełniasz błędy. Te błędy bardzo często powodują, że rezygnujemy z własnych celów. Jak w takiej sytuacji, pozostać pełnym zaangażowania i jak się nie poddać?

Pomyśl, czy to, co się wydarzyło, naprawdę jest takie straszne? No ok, masz małą dziurę w ścianie, ale przecież to nie jest koniec świata. W tym miejscu i tak miał przecież wisieć obraz, więc od biedy możesz wbić gwoździe parę centymetrów wyżej i go powiesić. Tylko Ty będziesz wiedział, że tam jest dziura. No może jeszcze kot, który był świadkiem tego nieszczęśliwego zdarzenia, ale on przecież nikomu nie powie, prawda? A jak tak bardzo Ci ta dziura przeszkadza i nie możesz przestać o niej myśleć, jedyne co będziesz musiał zrobić to poświecić trochę czasu i ją zalepić. Ta głupia dziura, to wcale nie jest powód, żebyś odpuścił sobie wymarzoną sylwetkę i zajadał się Snickersem.

3. Usuń ze swojego otoczenia prowokujące rzeczy.

A propos tego Snickersa z poprzedniej opowieści… On się tak w ogóle nie powinien znaleźć w Twoim domu. Przecież Ty się odchudzasz. Im mniej mamy rzeczy, które nas prowokują, tym łatwiej jest nam się powstrzymać. Wyeliminowanie tego co nas kusi to idealny sposób na to, jak się nie poddać.

Masz pełno takich rzeczy w domu? Musisz się ich jak najszybciej pozbyć! Oczywiście jedzenia nie powinno się wyrzucać, więc najlepiej komuś oddać. Nie chcesz kusić kogoś innego, bo też może być na diecie? Bezdomny na ulicy, lepiej, żeby zjadł Snickersa niż nic, więc to może być sposób. Niezależnie co z tym zrobisz, pozbądź się tego!

To nie jest tak, że już nigdy w życiu nie będziesz mógł zjeść snickersa. Dieta nie musi składać się jedynie z wyrzeczeń. Jak zanotujesz progres i wliczysz słodycz w kaloryczność, nie ma najmniejszego problemu, żeby go zjeść. Tylko nie trzymaj zapasu w domu. Jak sobie zasłużysz i będziesz chciał zrobić nagrodę, to wtedy pójdziesz do sklepu i kupisz JEDNEGO Snickersa. Albo Twixa. Cokolwiek lubisz najbardziej.

To samo tyczy się wszystkiego, co może prowokować nas do odpuszczania istotnej pracy, która przybliża nas do celów. Nie musi to oznaczać, że od razu musisz sprzedawać konsole do gier czy odsubskrybować Netflixa. Natomiast jeżeli masz z tym ogromny problem i plujesz sobie w brodę, za każdym razem jak sięgniesz po pada, odłącz kabel od konsoli i schowaj go gdzieś głęboko w szufladzie. Jeżeli będziesz musiał wykonać jakikolwiek wysiłek, który zajmie dłużej niż kilka minut, żeby odpalić konsolę, zdążysz sobie przypomnieć, że powinieneś właśnie robić kolejne zadanie ze szkolenia, a nie grać!

Możesz też dać komuś swojego XBOX-a na przechowanie lub zamknąć go w sejfie. Jak już naprawdę nie dajesz rady, polecam OLX-a. Na OLX-ie łatwo pozbędziesz się rozpraszacza. Jak nauczysz się dobrych nawyków, będziesz zadowolony ze swoich postępów i będziesz przybliżał się do swoich celów, kupisz sobie ponownie taką konsolę.

Niektóre z nich mogą brzmieć początkowo drastycznie, ale za jakiś czas, jak zaczniesz zauważać rezultaty, podziękujesz sobie. Pomimo tego, że w danej chwili możesz nie wyobrażać sobie życia bez grania na konsoli, za tydzień czy dwa zapomnisz o tym i się przyzwyczaisz.

4. Magiczny przedmiot.

Czymże jest ten magiczny przedmiot? Już spieszę z wyjaśnieniem, jak się nie poddać przy pomocy przedmiotu, który zawsze masz ze sobą.

Widoczna na zdjęciu bransoletka na rękę, to coś, co sobie sprawiłem kilka tygodni temu. Jest na niej cytat, który mogłeś też zauważyć na głównej stronie bloga.

„Chwila, w której postanawiasz się poddać, to moment, w którym powinieneś IŚĆ NAPRZÓD”

Robert Sharma, Książka „Klub 5 Rano”

Ten cytat od razu zapadł mi w głowie i pomyślałem, że zawsze chce mieć go przy sobie. Po co? Bo zdarza mi się odpuszczać. W momencie jak wydaje mi się, że nie wszystko idzie po mojej myśli. Jak wydaje mi się, że to, co robię nie ma większego sensu albo jak przestaje mi się chcieć. Trochę po to piszę poradnik „Jak się nie poddać”, bo sam mam z tym problem. W trakcie procesu, przez który przechodzę, udało mi się znaleźć kilka sposobów, a właśnie powyższy używany jest w ostateczności. Kiedy już NAPRAWDĘ, nie mogę wytrzymać robienia planka, a zostało mi jeszcze kilka sekund. Wystarczy, że zerknę na rękę i już jest OK!

Dla każdego taki przedmiot to może być coś innego. To nie musi być wcale przedmiot z cytatem. To ma być coś, co zawsze jest w Twoim zasięgu i zawsze przypomina Ci w trudnych momentach, po co walczysz. To może być łańcuszek na szyje, mała maskotka, którą przypniesz do spodni, może to być breloczek do kluczy. Cokolwiek, co będzie Ci się kojarzyło z Twoimi celami. Cokolwiek będzie Ci się kojarzyło z tym, po co to wszystko robisz, coś, co przypomni Ci jak się nie poddać w trudnym momencie.

5. Metoda małych kroczków, czyli Zacznij od ZERA.

Niezależnie w jakim miejscu w swoim życiu jesteś teraz, ZACZNIJ od ZERA. Chcesz wiedzieć jak się nie poddać? Nie oczekuj od siebie za dużo na początku. Małymi kroczkami do przodu. Potraktuj realizacje swoich celów jak maraton, nie jak sprint. Przypomnij sobie swój cel. Chcesz kupić Lamborghini? OK.

Co potrzebujesz, żeby kupić Lamobrghini? Pieniądze, to oczywiste. Mogą być w formie gotówki, mogą być w formie miesięcznej wypłaty na odpowiednim poziomie.

Czy Twoja obecna praca pozwoli Ci mieć przychód na takim poziomie? Jeżeli nie, to warto rozważyć zmianę pracy lub założenie działalności gospodarczej. Postawić sobie jasny cel. Pozostańmy jednak przy przykładzie pracy etatowej.

Czy W Twoim zawodzie, możliwe jest, osiągniecie takich dochodów? Jeżeli tak, to super! Jeżeli nie, to pomyśl o zmianie. Załóżmy, że w Twoim zawodzie da się zarobić, ale mogą to zrobić tylko najlepsi.

Co zrobić, żebyś został najlepszy? Nie wiesz tego? Ja też tego nie wiem, ale możesz to sprawdzić. Obserwuj najlepsze osoby w Twojej branży. Zobacz czym, się wyróżniają, co robią. ŻEBY NIE BYŁO, nie namawiam Cię, żebyś śledził delikwentów ze swojej branży ubrany w podejrzany płaszcz. Obserwuj ich publiczne działania w sieci. Może występują na konferencjach? Jak komuś się udało to osiągnąć, to Tobie też się uda. Brakuje Ci jakichś umiejętności? Na przykład umiejętności prezentacji? Zdobądź je.

Tak można schodzić coraz niżej i coraz niżej, aż na końcu zostanie Ci lista prostych zadań jak np. obejrzeć wykład o tym, jak dobrze prezentować.

Tak, to może być długa droga, ale w końcu chcesz Lambo. Jak wytrwać w tym wszystkim? Mam na to idealny sposób, bo tak się składa, że też chce kupić Lambo.

„I to ma być to Twoje Lambo?!?!!!” – wyjaśnienie poniżej:

Dostałeś podwyżkę albo udało Ci się zarobić pierwsze pieniądze z działalności gospodarczej? Zrób sobie mały prezent. I zacznijmy w tym wszystkim od zera. Kupienie Lambo również można podzielić na kilka kroków.

  • Resorak
  • Zestaw LEGO Technic (taki mały, za 200 PLN)
  • Zestaw LEGO Technic (taki duży, za 2000 PLN)
  • Wypożyczenie Lambo na weekend
  • Kupienie używanego Lambo
  • Kupienie nowego, najmniejszego Lambo z salonu

A po co te nagrody? Bo zdecydowanie łatwiej pamiętać jak się nie poddać, kiedy za ciężką pracę się nagradzamy. Sprowadza się to też do pierwszego punktu, żeby pamiętać, o tym, po co to robimy. Łączy się również z trzecim punktem, magicznego przedmiotu, z tym, że w tym wypadku, nie noś go zawsze ze sobą. No chyba, że bardzo chcesz. Dodatkowo może na którymś etapie uznasz, że Lambo jednak nie jest dla Ciebie i warto kupić Porsche?

Ja tą metodę małych kroczków sprowadziłem jeszcze niżej i nie bez powodu, na obrazku opisującym ten punkt znajduje się picie wody. U mnie wszystko zaczęło się właśnie od tego.

Kilka miesięcy temu, wprowadziłem pierwszy nawyk, którego trzymam się do teraz i nie odpuściłem jeszcze ANI JEDNEGO DNIA. Jest to nawyk picia wody. Najbardziej podstawowa czynność, którą każdy z nas wykonuje każdego dnia. Mimo to, często zapominamy, żeby utrzymywać odpowiednią ilość płynów w organizmie, a jest to cholernie istotne! Woda wpływa na każdy proces, który dzieje się w naszym ciele. Odpowiednia ilość wody pozowli Ci dłużej działać w ciągu dnia i utrzymywać lepszą uwagę. `

Zakończenie i złota rada, jak się nie poddać.

Jeżeli oczekiwałeś jakiejś złotej magicznej rady, to Ci ją przedstawię właśnie teraz. Bez ględzenia, że musisz w siebie uwierzyć. Musisz natomiast wykrzesać z siebie iskierkę tego, że chcesz coś w swoim życiu zmienić. To wspaniały pierwszy krok, żeby zacząć od zera.

Minionego dnia, wróciłem do domu, DUMNY z siebie, że wykonałem swoje zadanie. Zrzuciłem z siebie mokre ciuchy i pomyślałem, że napiszę ten tekst. Zamiast się najeść, siedzę przed komputerem, z otwartym notatnikiem i piszę w chaotyczny sposób, wszystko to, co przychodzi mi do głowy. Po co? Bo wierzę, że ta treść Ci pomoże i Ty też, w trudnej chwili, postanowisz IŚĆ naprzód, zamiast się poddawać.

PS. W dalszej części działalności tego bloga możesz się spodziewać kolejnych, mam nadzieję, że pomocnych treści. Natomiast wizja, która stoi za tym wszystkim, nie opiera się na treści. Opiera się na TECHNOLOGII, którą przygotowuję, aby pomóc każdemu, kto chciałby coś zmienić w swoim życiu i zaczać funkcjonować na wyższych obrotach i skutecznie wdrażać nowe nawyki.

A jaki jest Twój sposób na to aby się nie poddawać? Podziel się swoimi doświadczeniami w komentarzu!

Zostaw komentarz

  1. S.J. 11 grudnia, 2023 at 15:54 - Reply

    Bardzo dobrze czyta się ten artykuł. Pisz Hubert, to trochę faktycznie pomaga poukładać w głowie ten bałagan, którym zarzuca nas życie. Pozdrawiam!

    • Hubert 11 grudnia, 2023 at 16:09 - Reply

      Dziękuje, miło to słyszeć 🙂 To prawda, pomaga. Na mnie jeszcze lepiej działa spacer

Powiązane posty